Artykuły · AuDHD i emocje
AuDHD a aleksytymia. Czemu czasem trudno rozpoznać i nazwać to, co się czuje
Da się coś bardzo mocno przeżywać i jednocześnie nie wiedzieć, co to właściwie jest.
Ktoś pyta: jesteś zły? Odpowiadasz: nie wiem. Dopiero wieczorem dochodzisz do siebie i łapiesz, że to wcale nie była złość. To był wstyd. Rozczarowanie. Albo po prostu przeciążenie.
Czasem ciało widać szybciej niż emocję. Ściśnięty żołądek. Sztywne barki. Gorąco. Chęć wyjścia z pokoju. Wiesz, że coś jest nie tak. Nazwy brak.
U części osób autystycznych, z ADHD i z oboma profilami naraz takie doświadczenia mogą wiązać się z aleksytymią.
Aleksytymia nie potwierdza AuDHD. Nie jest dowodem na autyzm. Ani na ADHD. To osobne zjawisko. Mówi o trudności w rozpoznawaniu i nazywaniu własnych emocji. Właśnie ta różnica jest tu najważniejsza.
To nie znaczy, że emocji nie ma
To chyba najczęstsze nieporozumienie.
Ktoś z nasilonymi cechami aleksytymii może czuć bardzo mocno. Problem zaczyna się wcześniej. Żeby powiedzieć „czuję lęk” albo „jestem rozczarowany”, najpierw trzeba tę emocję rozpoznać.
Emocja jest. Trudno ją złapać, odróżnić od innych stanów i ubrać w słowa. „Nie wiem, co czuję” to nie to samo co „nic nie czuję”. Często bliżej prawdy jest: wiem, że coś się ze mną dzieje, ale jeszcze nie wiem co.
Ta różnica ma znaczenie także u specjalisty. Pytanie „co pan teraz czuje” dla jednej osoby jest proste. Dla innej to cała droga. Najpierw zauważyć sygnał z ciała. Potem sytuację, która go wywołała. Potem własne myśli. Na końcu dopiero znaleźć słowo.
Emocja bywa zrozumiała dopiero po czasie
Spotkanie w pracy. Ktoś krytykuje pomysł. Odpowiadasz spokojnie. Siadasz do obowiązków. Wszystko wygląda w porządku.
Po dwóch godzinach nie możesz się skupić. Ciało napięte. Myśli wracają do tamtej rozmowy. Wieczorem nagle łapiesz się na myśli: czułem się upokorzony.
To opóźnienie nie znaczy, że emocja przyszła dopiero wieczorem. Mogła być od początku. Jej rozpoznanie potrzebowało czasu.
U kogoś innego najpierw przychodzi pobudzenie. Człowiek mówi szybciej, chodzi po pokoju, nie usiedzi. Dopiero ktoś obok pyta, czy jesteś zdenerwowany. I pada: no, chyba tak.
Aleksytymia to nie brak słownika. Można znać słowa frustracja, wstyd, rozczarowanie i mimo to nie umieć dopasować żadnego do tego, co dzieje się akurat teraz.
Dlaczego przy autyzmie mówi się o tym tak często
Związek z autyzmem jest w badaniach dobrze opisany. Łatwo wyciągnąć z niego za dalekie wnioski.
Jedna z metaanaliz, 15 badań, pokazała, że nasilone cechy aleksytymii występują u osób autystycznych znacznie częściej niż u neurotypowych. Próg w kwestionariuszu TAS przekroczyła prawie połowa badanych osób autystycznych. W grupach porównawczych około 5 procent.
Dużo. Jest jednak druga strona. Spora część osób autystycznych nie miała nasilonej aleksytymii.
Nie działa to więc tak: jestem autystyczny, więc nie wiem, co czuję. Ani odwrotnie: nie wiem, co czuję, więc pewnie jestem w spektrum. To statystyka. Nie kryterium diagnostyczne.
Nowsze prace nadal pokazują związki między aleksytymią, przetwarzaniem sygnałów z ciała, zdrowiem psychicznym i funkcjonowaniem emocjonalnym u części osób autystycznych.
A ADHD
Tu sprawa jest mniej wygodna, bo badań po prostu brakuje.
Aleksytymia występuje u części osób z ADHD. Tyle można powiedzieć. Nie ma podstaw, żeby uznawać ją za charakterystyczny element tej diagnozy.
W jednym badaniu 73 dorosłych z ADHD wysokie nasilenie aleksytymii stwierdzono u około 22 procent. W innym, 101 osób, u 41,5 procent. Rozjazd jest spory. Dlatego z pojedynczych wyników nie robi się internetowej regułki, że ADHD powoduje aleksytymię.
Badania sugerują raczej, że trudności w regulowaniu emocji, impulsywność, lęk, depresja i inne czynniki mogą współwystępować z cechami aleksytymii. I to na różne sposoby.
Gdy ktoś ma ADHD i autyzm naraz
Tu trzeba szczególnej ostrożności.
W internecie bywa, że aleksytymia jest „typowa dla AuDHD”. To mocniejsze twierdzenie, niż pozwalają dane.
Badań o aleksytymii w autyzmie jest sporo. O ADHD też trochę. O aleksytymii u dorosłych z potwierdzonymi oboma rozpoznaniami naraz znacznie mniej.
Uczciwiej powiedzieć tak. Osoba z AuDHD może mieć trudność z rozpoznawaniem własnych emocji. Ich obecność nie jest do diagnozy potrzebna. Sama w sobie niczego nie potwierdza.
To ważne zwłaszcza teraz, gdy pojedyncza cecha szybko staje się w sieci ukrytym objawem.